Jak już zapewne wiecie ze wcześniejszego wpisu, nastąpiła reaktywacja tripowozu. Reaktywacja realizaji naszego marzenia również.
Tripowóz stoi już pod naszym blokiem. Nikt z nas nigdy nie przypuszczał, że najpiękniejszą muzyką dla naszych uszu okaże się dźwięk działającego silnika. :)
Rozpoczęliśmy ponowne przygotowania do wyjazdu.
Ta mała czerwona kropka to nasz tripowóz :)
Przez cały ten czas żyliśmy dosłownie na walizkach... Ok, no może bardziej na torbach. Większość rzeczy "szlaja się" w bliżej nam nieznanych lokalizacjach. Bardzo wolno, jak na nasze potrzeby, wykształcamy zmysł tropienia.
Wiemy natomiast gdzie jest apteczka. Siedzi sobie grzecznie i spokojnie nikomu nie wadząc w Lipniku na parkingu upchnięta gdzieś we fiacie Pana Stanisława :)
Małe pobojowisko i Adzka w ferworze walki. Mati jak zwykle...
Po otrzymaniu informacji, że silnik działa i przeprowadzonych przez mechanika testach doszliśmy do wniosku, że na pewno jedziemy w dalszą trasę. Hmm... mamy czym, ale nie mamy w czym. Szybkie pranie, po kŧórym w ruch poszły farelka, suszarka i żelazko.
Ekipa susząca
Po chwili jednak dochodzi do nas, że to nie wystarczy. Zaczynamy prześcigać się w pomysłach czym szybciej można by wysuszyć pranie. Zwycięzcą zostaje okrzyknięta mikrofalówka.
Testowe majtki
Kupka zwycięskiego suchego prania :)




Super! Trzymam kciuki i czekam na kolejne wpisy:)
OdpowiedzUsuńJanek wygląda super w nowej fryzurze!