No to zaczynamy! Kompletnie nie wiemy jak się do tego zabrać... ale już po chwili powstaje wstępny plan:
Aga prezentuje nasze narzędzie:
Postanawiamy rozgrzać się na kołach:
Tak trzymać!
Powoli opracowujemy technikę...
... albo i nie...
no i tego...
...em...
mogło być gorzej = P
Ustalamy, że niedoskonałości to wina wiatru, dlatego przestawiamy samochód.
Serio.
Wspólnymi siłami
i nieźle się bawiąc
kontynuujemy ubarwianie naszego pojazdu.
Efekt końcowy pierwszego etapu malowania. Po ciemku i z daleka wygląda bardzo ładnie = D Gdyby ktoś nie zrozumiał zamysłu- to żółte to jest plaża.
(To chyba jednak nie była wina wiatru...)















LOL Kaczy ma kitke...? Nie poznam go jak wroce :D
OdpowiedzUsuń